Wodę, masło i łyżkę cukru wkładamy do garnka i zagotowujemy. Do gorącej wody wsypujemy mąkę i chwilę gotujemy. Zmniejszamy gaz i cały czas mieszając odparowujemy nadmiar wody. Odstawiamy do przestygnięcia.
4 jajka wbijamy do miseczki i roztrzepujemy widelcem. Do przestudzonej masy wlewamy część jajek i mieszamy drewnianą łyżką, aż się połączą. Po chwili dodajemy resztę jajek i mieszamy do uzyskania gładkiego ciasta.
Masę wkładamy do rękawa cukierniczego ew. do mocnego woreczka, w którym odcinamy róg i na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskamy małe ptysie. Pamiętajcie, że nie mogą być zbyt duże ani blisko siebie bo ciasto urośnie w trakcie pieczenia. Na koniec ptysie smarujemy roztrzepanym jajkiem i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 C (z termoobiegiem), pieczemy około 25 minut, aż się ładnie zarumienią.
Ja piekłam je na dwóch blaszkach, jedna po drugiej. Z tej porcji ciasta wyszło mi około 22 ptysiów. (Niestety nie zdążyłam ich policzyć ;)).
Ptysie studzimy.
Mocno schłodzoną śmietankę ubijamy na sztywno i dodajemy 1 łyżkę cukru pudru. (bita śmietana).
Truskawki rozmrażamy, odlewamy sok, a owoce miksujemy jak na koktajl. Serek mascarpone miksujemy z cukrem pudrem i dodajemy truskawki. (Jeśli krem wydaje Wam się mało słodki możecie dodać więcej cukru pudru.). Mieszamy do czasu, aż składniki się połączą. (krem truskawkowy).
Ptysie nadziewamy kremami za po mocą szprycy, możecie je również przekroić ostrym nożem i przełożyć kremem.
W małym garnuszku podgrzewamy śmietankę i dokładamy gorzką czekoladę. Mieszamy do czasu, aż czekolada się rozpuści i połączy ze śmietanką. Czekoladą polewamy ptysie. Smacznego.