Do małego garnuszka wlewamy śmietankę, cukier puder pokrojone masło, podgrzewamy tylko tyle, żeby masło i cukier się rozpuściły.
Wiórki wsypujemy do miski i zalewamy śmietanką z masłem, całość dokładnie mieszamy. Przykrywamy folią spożywczą i wstawiamy do lodówki na kilka godzin (ja zostawiłam na całą noc), schłodzone wiórki łatwiej dają się formować w kulki.
Nabieramy małą łyżeczką odrobinę masy (moja każda ważyła 10 g) i ugniatamy w małe kuleczki.
Czekoladę łamiemy i wrzucamy do małej miseczki, którą umieszczamy na garnku z gotująca się wodą. Dokładnie rozpuszczamy czekoladę (możecie to zrobić również w mikrofali) i każdą kulkę obtaczamy w czekoladzie. Gotowe pralinki kładziemy na folii aluminiowej i wstawiamy do lodówki. Smacznego :)