Stwierdzam, że prowadzenie bloga bywa od czasu do czasu bardzo stresujące. Upiekłam ostatnio chleb, chrupiący, pachnący. Rodzina jak sępy krążą wokół niego, a ja mówię, że nie wolno kroić, zjadać bo najpierw muszę zrobić zdjęcia. 😉 A rodzinka nie odpuszcza, tym bardziej, że chleb cały czas kusi swoim wyglądem, zapachem. Ekspresowa sesja i po godzinie z chleba zostały marne resztki. Właśnie drugi czeka w lodówce na upieczenie. Spróbujcie koniecznie sami go upiec, jeśli jeszcze nie znacie tego przepisu to gorąco zachęcam bo naprawdę warto. 🙂